Pod wpływem maili i rozmów za pomocą GG postanowiłem założyć ten dział. Będę starał się umieszczać w nim porady dotyczące następującego problemu:
Otworzyłem pudełko z modelem i co dalej ?
KROK PIERWSZY - INSTRUKCJA I FARBY
No dobra, kupiliśmy już model praktycznie biegiem gnamy do domu, otwieramy pudełko i ... i pierwsze co robimy to zapoznajemy się z instrukcją budowy modelu. Patrzymy na ostatnią stronę, tam najczęściej zamieszczony jest schemat malowania modelu i tabela z numerami farb modelarskich. Spisujemy numerki tych farb i tak: albo przeglądamy zapasy naszych farb i wszystkie potrzebne kolory już są ( to wersja optymistyczna :) ) W wersji pesymistycznej uzbrajamy się w najbardziej czarujący uśmiech i idziemy porozmawiać o finansach z mamą , żoną . Po udanych negocjacjach lecimy ponownie do sklepu modelarskiego i kupujemy potrzebne kolory. Jeżeli jest to nasz pierwszy model to żeby nie latać tam i z powrotem na trasie: dom, mama (żona), sklep modelarski, radziłbym również kupić komplet pędzelków modelarskich, szpachlówkę, klej do plastiku i papier ścierny nr 100, 600. 800.
FARBY
Generalnie na polskim rynku najpopularniejsze są trzy firmy : HUMBROL, REVELL i PACTRA . Farby Humbrol i Revell są to farby olejne i jako takie wymagają do rozcieńczania i mycia pędzli rozcieńczalnika do farb olejnych. Do mycia pędzli można używać zwykłego rozpuszczalnika do farb olejnych. Do rozcieńczana zaś radziłbym nabyć oryginalny rozcieńczalnik Humbrola lub Revella. Farbki firmy Pactra są to farbki akrylowe. Pędzelki można myć zwykłą wodą a co do rozcieńczania to ja z powodzeniem używam zwykłej wody destylowanej.
Bardzo często zdarza się, że w sklepie dostępne są tylko wyżej wymienione farby a w instrukcji są oznaczone jako: FSxxxxxx (gdzie xxx to numer), lub w jeszcze jakiś inny tajemniczy sposób. Praktycznie w każdym sklepie sprzedawca powinien mieć katalogi i przeliczniki numerów farb i powinien dobrać nam odpowiedniki czy to Humbrola czy to Pactry, co kto lubi.
Tu nie ma zbyt wielkiej filozofii, należy trzymać się kolejności klejenia pokazanej na instrukcji.
KROK TRZECI - OBRÓBKA I WYCINANIE
No tak, mamy
już model, farby, wszystkie potrzebne narzędzia. Okazaliśmy nawet
mnóstwo cierpliwości i wysiłku i zapoznaliśmy się z instrukcją(
oczywiście polska to w całym modelu jest tylko cena). I co dalej ?
Kierując się instrukcją WYCINAMY i obrabiamy pierwsze elementy
modelu. Specjalnie wyróżniłem słowo: WYCINAMY, na poniższych zdjęciach
pokazałem różnicę między elementem wyciętym z ramki a elementem
wyłamanym. Jeżeli pójdziemy na łatwiznę i wyłamiemy element to czeka nas
szlifowanie i szpachlowanie powstałych w ten sposób ubytków.
Jeżeli element zostanie wycięty to pozostaje go tylko lekko wyszlifować
pilnikiem iglakiem i papierem ściernym. Ja używam do tego małego ostrego
nożyka lub małych ucinaków bocznych. Niestety zdarza się, że
poprawne wycięcie elementu to jednak nie wszystko. Naturalnym wręcz
zjawiskiem są takie rzeczy jak: ślady po wypychaczach, ślady łączenia
formy, wszelkiego rodzaju wklęśnięcia i ubytki powstałe w skutek zbyt
szybkiego wyjęcia wypraski z formy. W tej sytuacji nie pozostaje nam nic
innego jak usunięcie tych wad szpachlując i szlifując dane miejsca.
DYGRESJA PIERWSZA - SZPACHLOWANIE
Pamiętajcie żeby szpachlówkę nanosić delikatnie w kilku warstwach,
nakładamy troszkę szpachli ( nigdy nie nakładamy szpachli myśląc sobie:
" ta ilość za jednym razem pokryje całą nierówność" a już głupotą wręcz
jest nakładanie szpachli na całej powierzchni elementu) zbieramy
szpachelką nadmierną ilość, czekamy aż wyschnie szlifujemy. Po
szlifowaniu dobrze by było pomalować miejsce szpachlowane farbą. Po
pomalowaniu wychodzą wszystkie niedokładności których normalnie byśmy
nie zauważyli. Uwierzcie mi zawsze takie się pojawiają :), należy wtedy
postąpić jak z szamponem: czynność powtórzyć :). Proponuje
także zastanowić się gdzie warto się tak bawić. Bo moim zdaniem totalnym
bezsensem jest obróbka miejsc, których i tak nie będzie widać po
skończeniu modelu.
Załóżmy, że już mamy wycięte i obrobione
elementy modelu. Należało by je teraz jakoś poskładać w
całość, dobrym pomysłem jest użycie do tego celu kleju :) Klej
należy nanosić delikatnie nie za dużo bo po dociśnięciu klejonych
elementów rozleje się nam po całym modelu i zanim zdejmiemy
nadmiar kleju zdąży już rozpuścić powierzchnię i mamy dodatkową
robotę ( szlifowanie, odnawianie linii podziałowych itp.) Generalnie
podczas klejenia należy dbać o CZYSTOŚĆ I SYMETRIĘ modelu .
Nie można pozwolić na to by np. stateczniki poziome samolotu były pod
różnymi kontami ( najczęściej opadają :) )
Powinniśmy też
unikać tzw. "klejenia na farbę". Często bywa tak, że dany element musimy
przykleić do miejsca już pomalowanego. Należy wtedy zeszlifować farbę z
miejsc klejonych. Jeżeli tego nie zrobimy klej nie rozpuści dobrze
plastiku i nasz " wypaśny" ;) model z czasem pogubi elementy.
Najczęściej są to różnego rodzaju elementy wyposażenia naklejane na np.
pancerzu czołgu.
DYGRESJA DRUGA - KLEJE
Z tym nie powinno być żadnych problemów,
każdy szanujący się sklep modelarski powinien mieć w swoim
asortymencie kilka rodzajów kleju ( przeważnie różnych firm) Mówiąc
szczerze nie spotkałem się jeszcze ze złym klejem. Jedyne na co
powinniśmy zwrócić uwagę przy zakupie tego specyfiku to to w jaki
sposób jego opakowanie umożliwia nam nakładanie kleju. I tu raczej
nic nie doradzę :( a to dlatego, że np, ja uwielbiam kleje w pojemnikach
takich samych jak lakier do paznokci, a mój znajomy preferuje pojemniki
z dozownikami. Co kto lubi.
Jako ciekawostkę dodam to,
że bardzo często sam sobie robię klej rozpuszczając w rozcieńczalniku
NITRO kawałki styropianu. Daje mi to swobodę w doborze gęstości kleju i
w efekcie mam kilka pojemników z klejem o różnej gęstości. I tak: bardzo
gęsty klej używam do klejenia elementów, które należy co jakiś czas
sprawdzać i korygować ich położenie ( usterzenie poziome, rama pojazdu
itp.) Kleje rzadsze używam do przyklejania elementów, które nie wymagają
takich zabiegów i mogą być szybko przyklejone. Parokrotnie zdarzyło mi
się sklejać cały model superglutem, ale nie polecam tego zwłaszcza
modelarzom początkującym (duuuży stres i nerwy jak coś krzywo pójdzie :)
)
Niestety ale nie omówię tutaj malowania
aerografem ponieważ nie posiadam takowego i nie potrafię posługiwać się
tym narzędziem. A nie mam zamiaru rozpowszechniać tajemniczych teorii na
temat czegoś czym sam nie potrafię się posługiwać.
Od początku mojej
przygody z modelarstwem używam tylko pędzli i muszę przyznać, że to
przynosi efekty. Ja osobiście pędzle dzielę na
dwie grupy :
-
pędzle nabyte w sklepach modelarskich
-
pędzle nabyte w sklepach dla artystów
Pędzle nabyte w sklepach modelarskich są fajne
w miarę tanie, często w kompletach i nawet te markowe nadają się tylko
do wykonywania wszelkiego rodzaju przetarć, rdzy itp. Bardzo dobrze
nadają się do malowania małych elementów takich jak: tablice
rozdzielcze, zegary, elementy wyposażenia osobistego figurek. Niestety
jak na mój gust pędzelki te mają zbyt twarde włosie i trudno
pomalować nimi duże powierzchnie modelu nie zostawiając przy okazji
smug.
Natomiast pędzelki nabyte w sklepach dla artystów to
już inna bajka :). Mają one miękkie i delikatne włosie (naturalne) i
taki płaski pędzelek np. nr 2 nadaje się doskonale do malowania dużych
powierzchni modelu i przy odrobinie wprawy efekt będzie taki sam jak
malowanie aerografem, bez smug, nierównej grubości położonej farby itp.
DYGRESJA TRZECIA - MODEL ĆWICZEBNY
Dobrym pomysłem jest zakupienie jakiegoś taniego modelu najlepiej jakiegoś czołgu ( ja mam BWP 2 z Italeri ), na którym będziecie ćwiczyć malowanie i testować nawet najbardziej zwariowane pomysły. Mój model ćwiczebny ma sklejony tylko kadłub, wieżyczkę i koła z jednej strony. Wybór padł na model BWP 2 dlatego, że ten akurat wóz ma dużo sporych powierzchni na których można poszaleć :)
KROK SZÓSTY - ŚLADY UŻYWALNOŚCI (tzw. BRUDZING)
O tym już napisałem więc pójdę na łatwiznę :) i podaję linki :
CDN